CLICK HERE FOR BLOGGER TEMPLATES AND MYSPACE LAYOUTS
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UPVM3. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UPVM3. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2009

C’ la grève! - ciąg dalszy. Barykady, akcje...

Sytuacja się zaostrza. Lud postanowił wznieść barykady!

Oto zdjęcia kilku wczesnych barykad budynków Préfa, F, G oraz H:
"Préfabriqués" (w skrócie "Préfa") :
"Budynek F":
"Budynek G" :
"Budynek H"
A tutaj kilka późniejszych, najśmielszych barykad budynków F oraz G:
"Budynek F" :
„Fac engagée, Fac enragée / uniwersytet zaangażowany, uniwersytet wściekły”
„La barricade ferme la rue mais ouvre la voie / Barykada zamyka ulicę, ale otwiera drogę...”
„Zone de resistance / strefa oporu”
„L’économie est blessée - qu’elle crève / Gospodarka jest ranna – niech zdycha”
„On ne revendique rien...ON PENDRA, on ne demande rien...ON OCCUPERA, ON RÉQUISITIONNERA / Nie żądamy niczego...POWIESIMY, nie prosimy o nic...BĘDZIEMY OKUPOWAĆ, BĘDZIEMY REKWIROWAĆ”
„Ce n’est qu’un début – continuons le combat / To tylko początek – kontynuujmy walkę”
„Nous sommes en marche – vaincus parfois, domptés jamais / Działamy – pokonani czasami, poskromieni nigdy”

„Le meilleur bulletin de vote – c’est le pavé / bruk - najlepszą kartką wyborczą”

„Soyons à la mesure de nos rêves / bądźmy na miarę naszych marzeń”

„Ni Dieu, ni maîtres – tout passe par la lutte / ni Bóg, ni przełożeni – wszystko osiąga się walką”
"Budynek G" :

A to tzw. „Printemps des chaises” [wiosna krzeseł]* wokół budynku F:
Oraz akcja pt. „Tu ma miejsce morderstwo studentów”**:


W piątek koło południa miała miejsce bójka między okupującymi Amphi A studentami a grupą zadymiarzy. Wskutek czego, pani rektor – dotychczas przychylna protestującym studentom - wezwała żandarmerię i wyrzuciła wszystkich z terenu uniwersytetu. Z oświadczenia, które widnieje teraz na wszystkich bramach uniwersyteckich, dowiadujemy się, że teren uniwersytetu został zamknięty do poniedziałku rano włącznie – w poniedziałek wejście odbywać się będzie tylko za okazaniem legitymacji studenckiej i tylko od strony Avenue du Val de Montferrand.
GLOSARIUSZ:
* Printemps des chaises [wiosna krzeseł] polega na wystawieniu na zewnątrz wszystkich krzeseł i ławek z sal wykładowych. W wersji angielskiej, zajęcia nadal się odbywają, tyle, że w pustych salach, a studenci siedzą na podłodze. W wersji francuskiej, zajęcia się nie odbywają, krzesła i ławki użyte są do stworzenia wokół budynków barykad, których pilnują potem studenci.
* Akcja „Tu ma miejsce morderstwo studentów” polegała na wymalowaniu wielkich czerwonych plam na chodnikach na terenie uniwersytetu i przyklejenie doń kserokopii legitymacji studenckich (z dopiskami typu: bezrobotny student, niepewność pracy itp.).

sobota, 14 lutego 2009

C’ la grève!


Francuskie słowo „grève” pochodzi od nazwy pewnego placu w Paryżu - place de Grève. W tymże miejscu, znajdującym się nad brzegiem Sekwany, przed ratuszem, cumowały kiedyś statki. Było to też miejsce, gdzie bezrobotni mogli łatwo znaleźć pracę przy załadunku lub rozładunku statków. Stąd paradoks i zbliżenie znaczenia: bezrobotni szli „en Grève”, żeby znaleźć pracę, a jak strajkujesz (dzisiejsze znaczenie „aller en grève”), to przecież nie pracujesz :P.

Gdy w 1968 studenci wylegli na ulice, protestując przeciwko skostniałemu systemowi oświaty i przeciw burżuazyjnym obyczajom społeczeństwa, to wywołali strajk totalny i rewolucję społeczną.


W 2009, nadal popularna jest idea strajku totalnego. Blokady i okupowanie poszczególnych budynków uniwersytetu, manifestacje w centrum miasta, rozdawanie ulotek i gazetek wzajemnie zagrzewających się do walki, mobilizacja organizacji studenckich w całym kraju, gorące dyskusje na forach internetowych... tak wygląda obecnie studencki strajk.
O co poszło? O wiele rzeczy. Na ulotce, którą dostałam przy bramie uniwersytetu niejakie Comité de mobilisation de l’assemblée générale du (tu różne daty) nawołuje: „studenci i pracownicy! Dziś, w czwartek, dnia 29 stycznia, ogół pracowników sektora prywatnego i publicznego przystępuje do strajku i wychodzi na ulice, by wspólnie zaprotestować przeciwko polityce obecnego rządu i by zawalczyć o podwyżki płac (...)”. Poniżej następuje lista postulatów:
  • protestujemy przeciwko reformie dotyczącej tzw. enseignants chercheurs (1), reformie dotyczącej tzw. Concours de l’éducation national (2), reformie dotyczącej tzw. Masterisation des IUFM (3), likwidacji ok. 900 stanowisk pracy w szkolnictwie wyższym,
  • żądamy zniesienia LRU (4), planu „réussir en licence”(5) oraz planu „campus” (6).
  • żądamy powołania minimum 2500 stanowisk pracy dla enseignants chercheurs.
  • wyrażamy solidarność z IUT (7)
A z innych rzeczy : domagamy się regularyzacji statusu wszystkich sans-papiers (8) oraz zaprzestania kolaboracji między Crousem i prefekturą (???).
A teraz, o co tak naprawdę chodzi? Oprócz, rzecz jasna, walki o podwyżkę płac (czy muszę przypominać, że SMIC, czyli wynagrodzenie minimalne w tym kraju to obecnie 1300e? Plus te wszystkie CAFy, allocations familiales i inne ulgi...). Do strajku przystąpił głównie sektor publiczny, z czego głównie lekarze, prawnicy oraz kadra profesorska uniwersytetów. Nie wiem czego domagają się ci pierwsi, ale profesorstwu chodzi przede wszystkim o 2 reformy, które chce wprowadzić prezydent Sarkozy.
Pierwsza reforma dotyczy statutu tzw. enseignants chercheurs – a któż to zacz? (1) Otóż we Francji, profesorowie na uczelniach wyższych zazwyczaj mają też tytuł naukowca i są przypisani do ośrodków badawczych (centre des recherches). Jako naukowcy mają prawo do stypendium naukowego, prowadzenia prac badawczych w ramach różnych projektów oraz są zobligowani do prowadzenia zajęć ze studentami. Wcześniej wszystkie te prawa i obowiązki były w równowadze, gdyż to ośrodki badawcze w porozumieniu z władzami uczelni decydowały kto ma ile czego zrobić. Reforma, która wisi nad naukowcami proponuje, by to rektor uniwersytetu decydował kto ma ile czego zrobić, ale nowością, która przeraża profesorów jest obowiązek corocznej publikacji określonej ilości prac badawczych – i tak, jeśli za mało opublikujesz, to będziesz miał więcej zajęć ze studentami do zrobienia, natomiast jeśli publikujesz dużo, to możesz (na pewnien okres) być kompletnie zwolniony z obowiązku prowadzenia zajęć na uczelni. Brzmi nieźle? Dla młodych doktorantów, niemających jeszcze wyrobionego nazwiska w środowisku naukowym, jest to dobra wiadomość: zamiast męczyć się ze studentami mogą spokojnie poświęcić się swojej pracy badawczej. Niemniej, studentów nie ubywa, i ktoś te zajęcia musi poprowadzić. Tym sposobem - martwią się profesorowie - jedni będą odwalać pracę za drugich, a dodatkowe ćwiczenia/wykłady/laboratoria staną się tak jakby karą za brak publikacji.
Druga reforma dotyczy sposobu powoływania kadry nauczycielskiej (2). We Francji, zanim zostaniesz nauczycielem, musisz się wiele namęczyć. Czeka cię wiele egzaminów, w tym osławiony concours – i tutaj kwestia formy egzaminu się zmienia. Kiedyś egzamin w ramach concours składał się z egzaminu z łaciny/greki, literatury francuskiej i literatury porównawczej (littérature comparée), w formie pisemnej (eseje) jak i ustnej (egzamin przed komisją). Obecnie, reforma zakłada tylko 2 egzaminy: pisemny z literatury francuskiej (ale nie esej, a raczej projekt lekcji na podstawie tekstu jaki dostaniesz) oraz ustny z metodyki (a właściwie z regułek typu: kto to jest dyrektor liceum i jakie ma prawa i obowiązki?...). Dlaczego tak? Wydaje mi się (choć żaden z profesorow nie powiedział tego głośno), że prezydent Sarkozy chce uprościć procedury powoływania nauczycieli, by zwalczyć plagę agresji w szkołach. Brak związku? Ależ jest: nauczyciel szkolony wg starej metody jest doskonale wykształcony, ale w praktyce trafia na uczniów z którymi totalnie nie potrafi sobie poradzić wychowawczo. Gazety prawie co chwilę donoszą o nowych aktach agresji (uczniów wobec nauczycieli, uczniów wobec uczniów, itp.) – miejsce akcji: ZEPy (9) i banlieues, tam gdzie renesansowy ideał wszechstronnie wykształconego przyszłego obywatela to coś, co przydarza się innym, ale nie twojej szkole. Nauczyciel szkolony wg nowej metody będzie, po pierwsze, mniej „obładowany” ogólną wiedzą (o kulturze, literaturze i świecie), a po drugie, szybciej gotowy do pracy. Krótko mówiąc, to że dzieci się nie uczą i wyprawiają burdy, to wina sposobu formacji nauczycieli oczywiście, a nie uczniów, bo te aniołki nawet muchy by nie skrzywdziły...Ale to jest tylko taka moja teoria (podkreślam).
Czym to skutkuje? W moim przypadku – obecnie: brakiem zajęć na poszczególnych wydziałach (już 3 tydzień), totalnym rozpadem semestru i utrudnieniami w załatwianiu spraw administracyjnych; a w niedalekiej przyszłości: problemami z zaliczeniem, a w związku z tym, z zaliczeniem roku na mojej polskiej uczelni. Plus jedynie taki, że mam wiele wolnego, więc mam czas przeczytać wszystkie lektury, zwiedzić miasto, cykać fotki i chodzić do klubów...
Fotki z Assemblée Générale:
Glosariusz:
(1) enseignants chercheurs – W tzw.Grandes Ecoles i na uniwersytetach, enseignants-chercheurs mogą (lub nie) mieć dyplom doktorancki (doctorat) lub dysponować innym dyplomem pozwalającym prowadzić badania (habilitation à diriger des recherches).
(2) Concours de l’éducation national – rodzaj egzaminu państwowego, potwierdzający status danego typu nauczyciela (np. agrégation, docent, profesor nadzwyczajny).
(3) IUFM -Les instituts universitaires de formation des maîtres, czyli rodzaj instytucji kształcącej przyszłych nauczycieli pierwszego (przedszkola, podstawówki) i drugiego (gimnazja, licea) cyklu nauczania. We Francji są to instytucje państwowe, podlegające ministerstwu edukacji narodowej. Reforma zakłada tzw. masterisation tych szkół, co oznacza, że od 2010 roku, by móc się tam kształcić, kandydat musi mieć tytuł magistra (master) – [wcześniej nie musiał]
(4) loi LRU – czyli la loi relative aux libertés et responsabilités des universités (dosł.ustawa o wolności i odpowiedzialności uniwersytetów), zwana również loi sur l'autonomie des universités (dosł.ustawa o autonomii uniwersytetów) lub ustawą Pécresse (od nazwiska pani minister, która to wymyśliła). Uchwalona 10 sierpnia 2007 pod nazwą no 2007-1199, zakłada, iż w ciągu najbliższych 5 lat uniwersytety będą mogły zostać wyłącznymi właścicielami nieruchomości uniwersyteckich, uzyskają autonomię w kwestii swego budżetu i będą mogły same zarządzać swoim personelem.
(5) plan „réussir en licence” – to wielki projekt reformy organizacji studiów wyższych, dotyczący konkretnie licencjatu. Projekt opiera się na 3 postulatach:
a. modyfikacji programu I stopnia studiów – uzyskanie licencjatu nadal będzie trwało 3 lata: I rok to nauka podstawowych kompetencji, II rok to etap wyboru specjalizacji i koncepcja pracy licencjackiej, III rok to specjalizacja, zakończona obroną pracy i obowiązkowym stażem plus 5 h tygodniowo zajęć z metodyki.
b. orientacja zawodowa już w liceum (możliwość reorientacji do końca I roku studiów).
c. promocja kierunków studiów i zawodów technicznych (maturzyści z oceną dobrą i bardzo dobrą będą mogli się dostać bezpośrednio do STS i IUT)
(6) plan „campus” – zwany również Opération Campus to projekt uchwały, ogłoszonej w styczniu tego roku przez francuską minister szkolnictwa wyższego, Valérie Pécresse. Uchwała zakłada wyłonienie dwunastu tzw. pôles universitaires (centra naukowe uniwersyteckie) na międzynarodowym poziomie kształcenia. Każde z 12 pôle będzie mieć swoją specjalizację, a co za tym idzie, będzie skupiać w jednym pôle uniwersytety o podobnej specjalizacji. Centra te będą częściowo sfinansowane z prywatyzacji firmy EDF oraz ze środków firm prywatnych. Wśród wybranych uniwersytetów znalazły się:
(7) IUT - un institut universitaire de technologie, rodzaj takiej małej politechniki wewnątrz struktury uniwersyteckiej
(8) sans-papiers – ludzie przebywający we Francji, a nie posiadający karty stałego pobytu (ani żadnego innego dokumentu pozwalającego im legalnie przebywać i pracować we Francji)
(9) ZEP – Les zones d'éducation prioritaires, czyli specjalnie wytyczone strefy w których znajdują się szkoły, wymagające pilnej troski – dodatkowego dofinansowania, dodatkowej ilości nauczycieli itp. – ze względu na trudną sytuację społeczną uczniów.

piątek, 16 stycznia 2009

Le RESTO-U, czyli między nożem a widelcem...

Jak brzmi pierwsza zasada studencka?

- Że student jest zawsze głodny!
Dokąd zatem francuski student może się udać by dokonać obrzędu konsumpcji?
Otóż właśnie de RESTO-U.
Mylił by się ten, który wziąłby Resto-U za zwykłą stołówkę studencką. To nie jest zwykła stołówka – to świątynia jedzenia niemalże! Jak wiemy, francuska kuchnia jest słynna na całym świecie. Ich dziwactwa, w rodzaju smażonych żabich udek czy też ślimaków, są wszem i wobec tolerowane, a fakt uwzględnienia pory obiadowej w rozkładzie dnia – powszechnie znany. Zobaczmy zatem, oto dzień powszedni, godzina: między 12 a 14 – życie spokojnego miasteczka Montpellier zamiera na 2 godziny, zamykają się banki, panie w sekretariacie spławiają nas tym szybciej, im bliżej do midi, ruch uliczny staje się coraz rzadszy... Cóż się dzieje? Otóż nadeszła święta pora obiadu, w czasie którego nie ma możliwości załatwić czegokolwiek w całym mieście.
Pora obiadowa jest oczywiście uwzględniona w rozkładzie dnia każdego francuskiego studenta, i nie, nie wystarczy 10 minut na zjedzenie obiadu – tak jak to bywa w szkolnych stołówkach w Polsce – tutaj mamy do dyspozycji aż 2 godziny! Boisz się, że jedzenie Ci ostygnie? Nie ma sprawy, w salach Resto-U znajdują się mikrofalówki – w razie czego w każdej chwili możesz sobie podgrzać zdobyte jedzenie.
Opowiem teraz jak wygląda stołowanie się w Restaurant Universitaire Vert-Bois, w skrócie zwaną Resto-U:
Pierwszymi rzeczami, o których należy pomyśleć jeszcze przed wejściem do Resto-U są:
1.formuła obiadowa (u nas są 2: Formule Campus oraz Formule Gourmande)
2.forma płatności (1 ticket Resto-U lub 2,70 E w gotówce)
Bierzemy zatem tacę w ręce i polujemy na jedzenie:
Jedzenie znajduje się w czymś - co na potrzeby tej notki - nazwę Strefą Wyboru Dań. W Strefie znajduje się 8 stanowisk:
a) 6 stanowisk Dań Gorących, a wśród nich:
  • Saveurs de la mer, czyli owoce morza (co miesiąc zmieniają morze – w grudniu było to morze Bałtyckie, w tym miesiącu morze Żółte itd.)
  • Plats des régions, czyli dania kuchni regionalnej
  • Pâtes fraîches, czyli makarony (z sosem) itp.
  • Pizza (dosyć duża, dlatego kończy się najszybciej...)
  • Grillades, czyli dania z grilla (steki, kiełbaski lub gotowane warzywa [vegetarians only] + kasza lub ziemniaki we wszelkiej formie)
  • Rôtisserie, czyli dania z rusztu (czytaj: różne formy smażonego kurczaka + frytki)
b) 1 stanowisko przystawki & desery:
  • Przystawki: wszelkiej maści sałatki (np. kuskus z pomidorami, bazylią etc, sałatki z krewetkami, tarta marchewka, plasterki pomidora etc etc)
  • Desery: lody, jogurty naturalne lub z owocami, ciasta (z brzoskwinią, z jabłkiem etc) lub owoc (jabłko, banan, gruszka etc.)
c) 1 stanowisko Dużych Deserów
Teraz, dobieramy sobie jedzenie w zależności od tego jaką formułę obiadową przyjęliśmy. Na końcu Strefy Wyboru Dań znajdują się 2 kasy: dla tych, co mają Ticket Resto-U oraz dla tych, którzy płacą w gotówce. Tutaj też znajdują się: stolik z przyprawami (keczup, musztarda, majonez, pieprz, cukier i sól w torebkach) oraz bułki (które często chomikujemy z koleżanką na kolację XD). Po podliczeniu przez panie w kasach naszego obiadu, podchodzimy do szufladek ze sztućcami i szklankami, po czym przechodzimy do wielkiej sali ze stołami (tu są 3: Salle Le Verger, Salle Le Patio oraz Salle Le Jardin – każda na 200 osób) i przystępujemy do konsumpcji. Gwarantuję, że można się nieźle najeść! Aha, darmowo, na każdym stole do dyspozycji jest karafka z wodą – nalewa się ją ze specjalnego automatu nieopodal mikrofalówek.
Po jedzeniu oddajemy nasze tace etc na specjalny taśmociąg, który zabiera je w czeluść uniwersyteckiej kuchni.
Mini-słowniczek:
# Le Resto-U, czyli restauracja uniwersytecka (no, ja tego nie nazwę stołówką, czy też kantyną, sorry, za dobre żarcie dają :P)
#„Formule Campus” obejmuje 1 gorące danie, 2 spośród przystawka/deser, 1 bułka.
#„Formule Gourmande” to 1 gorące danie, 1 duży deser, 1 bułka.
# Ticket Resto-U nabywamy w specjalnej kasie, znajdującej się nieopodal wejścia do Resto-U. 1 Ticket kosztuje 3 E, ale studenci mają zniżkę, więc w rezultacie płacimy 2,70E.
Jedyne mankamenty Resto-U są takie, że jest otwarta tylko między 11.30 a 13.30 oraz w porze kolacji, czyli 18.30 – 20.30 i to tylko w dni powszednie. Zdarza się, że mam w tym czasie zajęcia, toteż, mimo zachęcającej ceny obiadu, nie mogę bywać tam codziennie :/. W godzinach 9.30 – 18.00 czynna jest kafeteria uniwersytetu, mieszcząca się w tym samym budynku, lecz na parterze.
Poza godzinami, przyczepiłabym się do fatalnej jakości ziemniaków – purée robią z proszku, więc dla nas - reprezentantów kraju wschodzącego ziemniaka – taka masa para-ziemniaczana jest, uważam, nie do przyjęcia. Aha, i mają dziwny zwyczaj przelewania wszystkiego zimną wodą (makaronu, sałatek etc) więc zdarza się, że mimo pysznych składników, danie wydaje się bez smaku (nie mówiąc już o tym, że solić też nie uważają za stosowne).
Ogółem jednak, polecam: niska cena, duża ilość jedzenia oraz możliwość wyboru dania w zależności od stanowiska (można sobie popróbować owoców morza, dziwnych kombinacji sałatkowych czy też poznać jak smakuje stek à la française*)
*podpowiedź: zazwyczaj jest niedopieczony w środku, ale tak właśnie ma być. Nie pytać – spróbować.
OFFTOP-info:
# Mam już legitymację studencką, bilet miesięczny, a przedwczoraj założyłam konto w banku francuskim – także, powoli, ale wszystko się układa.
# Mamy już multikulturalną ekipę imprezową, ale o tym – jak i o klubowej mapie Montpellier - napiszę w którejś z kolejnych notek :P
# Question: czy są jakieś specyficzne rzeczy jakie powinnam wiedzieć o obsłudze systemu Macintosh? Tutaj część kompów chodzi na MacOS, część na WinXP, a jeszcze inne na Linux – cholery można dostać zanim się człowiek połapie co jest co XD...